Covidowe spotkania randkowe

Czas pandemii to bez wątpienia okres bardzo nietypowy, w którym musimy przyzwyczajać się do zupełnie innej rzeczywistości niż ta, jaką znaliśmy do tej pory. Zmiany zachodzą we wszystkich dziedzinach życia i jest to nie do uniknięcia.

Jednym z obszarów, które może nie tyle cierpi, ale jest mocno przekształcone przez panujące obecnie realia, jest świat randek i ogólnie spotkań damsko-męskich. Co o randkach w czasie pandemii sądzą ich uczestnicy?

Jest dziwnie, ale nie jest źle

Dla części osób nie zmieniło się wcale tak dużo. Są to osoby, które do tej pory skupiały się głównie na portalach randkowych i randkach online. Zamieniały je na spotkania tradycyjne raczej niechętnie.

Randki online zawsze na czasie

Zdecydowana większość osób traktowała jednak zawsze randki online jako trampolinę dla tradycyjnych znajomości. To ich opinie są w tym momencie najciekawsze.

Okazuje się bowiem, że wymuszenie dystansu społecznego wcale nie wpłynęło jakoś specjalnie negatywnie na randki.

Przeniosło je co prawda do Internetu i nie pozwoliło im na rozwój z tradycyjną dynamiką, ale użytkownicy portali randkowych zdążyli przez kilka tygodni pandemii zawrzeć zwykle po 2-3 znajomości wirtualne, które dobrze rokują na przyszłość. I będą chcieli je rozwijać z nadzieją, że coś z tego wyjdzie.

Ekspresowe znajomości

Chociaż randka online to forma bardzo nieformalna i po samym wirtualnym spotkaniu nikt się żenić nie będzie, traktowana jest ona zwykle dość poważnie. Trwa dłuższą chwilę i portal randkowy zaleca, by się w jej czasie dobrze poznać. A gdyby tak zupełnie zmienić podejście i skrócić randkę do 4 minut? Szaleństwo. Ale jest w nim metoda.

Inne spojrzenie na randki

Pierwsze spotkania, te wirtualne i te klasyczne, zazwyczaj są mało udane. Nawet jeśli jakoś w miarę nam się rozmawia z drugą osobą, nic nie iskrzy. Nudzimy się. Niejednokrotnie chcielibyśmy uciekać, ale głupio tak sobie pójść po kwadransie. Nie dzieje się tak przypadkiem.

Okazuje się bowiem, że panowie po średnio 90 sekundach, a panie po 4 minutach już wiedzą, czy są zainteresowane drugą osobą. Chemia? Podświadomość? Nie ma pewności, ale efekt jest ten sam.

Speed Dating, bo tak się to nazywa, polega na obligatoryjnym skróceniu spotkania do 5 minut. Tyle zawsze wystarcza do określenia, czy jest szansa na coś więcej. Jeśli obie osoby są na tak, można potem spotkać się już w bardziej tradycyjnych warunkach. Za największą zaletę tego podejścia uznaje się to, że nie traci się czasu, dzięki czemu nie trzeba umawiać się na randki z mało interesującą nas osobą.

Strach przed powrotem do normalności

Wyjątkowe zmiany w naszym stylu życia, jakie wymusiła na nas pandemia, to w oczywisty sposób sytuacja stresująca. Co ciekawe, podnoszą się głosy, że powrót do normalności może być jeszcze większym stresem. Przynajmniej dla części osób. Jak to możliwe?

Koniec snu introwertyka

Związane jest to przede wszystkim z tym, że nowe status quo narzucone przez pandemię covid-19 zakładało znaczne ograniczenie interakcji interpersonalnych i przeniosło większość kontaktów międzyludzkich do strefy wirtualnej. A tam introwertycy i osoby nieśmiałe czują się zdecydowanie lepiej, niż w bezpośrednim kontakcie z innymi osobami twarzą w twarz.

Widać to znakomicie po zwiększonym ruchu na portalach randkowych, gdzie nie ma obecnie możliwości spotykania się w realu, ale bynajmniej nie przeszkadza to większości użytkowników w nawiązywaniu nowych relacji. Są w pełni usatysfakcjonowani obecną sytuacją i tym, że nie ma żadnej presji na spotkania poza siecią.

Ta sytuacja powoli się zmienia i już za niedługo reżim sanitarny zostanie zniesiony do takiego poziomu, że będzie można wrócić do dawnego sposobu spotykania się.

Co to oznacza? Głównie to, że wszystkie spokojne związki internetowe nagle spotkają się z presją spotkania w realu. A to jest trudny problem introwertyków, szukających schronienia w swoim domu.

To jeszcze zauroczenie, czy już miłość?

Zauroczenie i miłość to z pozoru dwa zupełnie inne uczucia. Można wręcz mówić, że jest to inna liga, ponieważ zauroczenie jest wstępem do związku, w czasie którego jesteśmy zaślepieni urokiem drugiej osoby i nie widzimy żadnych wad w nowo poznanej osobie. W przypadku miłości jest inaczej.

Tutaj wiemy wszystko o drugiej osobie, akceptujemy ją i jesteśmy akceptowani. W praktyce jednak rozróżnienie tych dwóch uczuć nie jest wcale takie proste, ponieważ cechą tak naprawdę obu z nich jest pewne idealizowanie drugiej osoby, chociaż bazujące na innym fundamencie.

Zauroczenie to fascynacja, a miłość to akceptacja

Czasami można spotkać się z mylnym twierdzeniem, że zauroczenie to domena portali randkowych i randek internetowych, a jak wracamy do świata rzeczywistego, to zaczyna się miłość. Tak nie jest. Zauroczenie to po prostu zwykle wstęp do miłości, w którym nie widzimy wad u drugiej osoby. Po prostu ich nie ma.

W miłości też czasami powiemy, że druga osoba nie ma wad, ponieważ jesteśmy wobec niej lojalni i nie zamierzamy źle o niej mówić. Wiemy jednak, że czasami nasza druga połówka bywa leniwa, nie zawsze pozbiera po sobie skarpetki rzucone na podłogę, a do tego ma zdolność do strasznego palenia dowcipów.

Nie zmienimy partnera

Randki internetowe pozwalają nam na daleko idącą selekcję osób, z którymi będziemy się spotykać. Trzeba jednak pamiętać, że portal randkowy to nie sklep internetowy z partnerami i partnerkami.

Wszystkie mechanizmy dopasowania partnerskiego czy po prostu filtry, z a pomocą których odnajdujemy osoby „chce mieć dzieci” czy „lubi podróże”, oferują nam tylko ogólne informacje o partnerze, do tego bardzo wybiórcze. W efekcie tego czasami odnajdujemy się w takiej samej pozycji, jak w klasycznych związkach, czyli zainteresowani zmianą partnera. A to się nie uda.

Kompromisy to nie budowa nowego partnera

Człowiek może zmienić swoje zachowanie, ale nie zmieni swojego charakteru. Normalne jest to, że dla związku jesteśmy w stanie pójść na jakieś kompromisy, bo zawsze trzeba umieć się dopasować do potrzeb drugiej osoby. Jeśli jednak będziemy wymagali od drugiej osoby, żeby się dla nas zmieniła, może nam się to udać i jest to wtedy najgorszy scenariusz.

W jego efekcie unieszczęśliwimy bowiem partnera, który w związku będzie się czuł źle. A my sami możemy w końcu dojść do wniosku, że to już nie jest ta osoba, która nas interesowała na początku. W związku fundamentem musi być akceptacja.

1 2